recenzja_skosumowanej
27 kwietnia 2015 Po czwarte

Inne piękno

W twórczości Davida Cronenberga przepadłam już jako dziewczynka, kiedy w tajemnicy przed tatą – skończonym entuzjastą kina – oglądałam filmy z jego prywatnej videoteki. Oprócz ulubionych do dzisiaj erotycznych thrillerów, znalazłam tam jednego dnia kultowe The Fly. Zachwycałam się Goldblumem wyczyniającym akrobacje w swoim klimatycznym lofcie, śliczną Giną Davis, przede wszystkim zaś jednak zupełnie niezwykłą historią naukowca – wizjonera, która głęboko poruszyła mnie już wtedy. Jako dziecko żałowałam go tak serdecznie, że aż do łez. Dzisiaj żałuję chyba jeszcze bardziej. Przez kolejne lata jednocześnie przerażały mnie i fascynowały opowieści, w których pojawiał się motyw transformacji, mutacji i modyfikacji ciała, i jestem przekonana, że te preferencje ukształtowały się właśnie podczas tych zakazanych seansów w „towarzystwie muchy”. W ten właśnie sposób Cronenberg zostawił swój głęboki ślad w psychice małej Agatki i jestem pewna, że również wielu innych podlotków pokolenia wypożyczalni kaset video.

The_Fly_Cronenberg
Jeff Goldblum, The Fly, reż. David Cronenberg, źródło zdjęcia

Jako nastolatka obejrzałam Crash. Trudno mi było udźwignąć ciężar filmu, gdzie jest tyle seksu, fetyszy i emocji. Rosanna Arquette w wydaniu z salonu samochodowego trafiła do mojego Top 10 kobiecych postaci filmowych, bezpowrotnie zakochałam się w Holly Hunter, która wcześniej zachwyciła mnie w The Piano, a James Spader miał być już zawsze moim prywatnym symbolem skończonego seksualnego ekscentryka (co kilkanaście lat później potwierdził w Secretary). Przede wszystkim jednak, kiedy już udało mi się oswoić historię opowiedzianą w filmie i w jakimś stopniu zrozumieć motyw czerpania seksualnej satysfakcji z udziału w wypadkach samochodowych, nic nigdy nie mogło mnie już zdziwić, przerosnąć, czy zszokować. Cronenberg nakręcił kolejny film, w którym uraczył mnie widokiem zmodyfikowanych i pokaleczonych ciał, w których dostrzegłam zarówno piękno (zabójczy Elias Koteas), jak i czysty seks (Rosanna Arquette).

Crash_Cronenberg
Deborah Kara Unger i Elias Koteas, Crash, reż. David Cronenberg, źródło zdjęcia

Niecierpliwie wyczekiwałam każdego kolejnego filmu tego wybitnego reżysera. eXistenZ obejrzałam już na studiach filozoficznych, gdzie rozbieraliśmy to dzieło na części pierwsze i gdzie przekonałam się, jak liczne jest grono polskich fanów Cronenberga. I pomimo, że reżyser od dłuższego czasu kręci filmy tak różne od kultowego Naked Lunch, Videodrome, czy Crash, cenię go przez cały czas w takim samym stopniu. Jeśli nie większym. W A Dangerous Method, A History of Violence, czy Eastern Promises, które znajdują się wśród moich kinowych ulubieńców, pominął zupełnie obsesje na punkcie ciała i jego transformacji, i skoncentrował się przede wszystkim na ludzkiej duszy. Uwielbiam te filmy!

Dangerous_Method
Keira Knightley i Michael Fassbender w A Dangerous Method, reż. David Cronenberg, źródło zdjęcia

I nagle dzieje się rzecz zaskakująca. Cronenberg, o którym mówi się, że dzieli się na “starego dobrego” i “nowego” pisze powieść, która nawiązuje do jego wcześniejszej twórczości. Według mnie, przede wszystkim do kontrowersyjnego Crash. Uwaga, w żadnym razie nie jest to powrót do fantastyki, Cronenberg snuje opowieść twardo osadzoną w rzeczywistości, w której mamy do czynienia z dziennikarskim śledztwem. Głównymi bohaterami jest para dziennikarzy, których łączy współzawodnictwo i seks (bo w miłość mi trudno uwierzyć). Podążają oni tropem obyczajowych skandali i sensacji. Historia zaczyna się w momencie, kiedy On zaintrygowany osobą ekscentrycznego chirurga, decyduje się zrobić reportaż na temat jednej z jego eksperymentalnych operacji. Przy okazji ulega kontrowersyjnym wdziękom operowanej piersi dotkniętej nowotworem i nazywa tę umęczoną kobiecą krągłość “parasolką wywróconą na drugą stronę”, co osobiście uważam ze jedno z bardziej plastycznych i sugestywnych porównań literackich w ogóle.

Nathan zrobił zdjęcie, po czym wstał i podszedł do doktora Molnara. Ten ściągnął osłaniającą piersi Dunji chustę chirurgiczną – z jakiegoś powodu pomarańczową. Były bardzo pełne i bardzo niebieskie, i surrealistyczne w zimnym świetle, jakie dawały lampy umieszczone nad stołem operacyjnym. Właśnie żeby uchwycić to światło, Nathan rzadko używał flesza, który by je przyćmił. Do każdej piersi wprowadzono po kilkanaście przezroczystych białych rurek, dzięki czemu wyglądały jak parasolki wywrócone przez wiatr na drugą stronę.

Ona zaś przepada w historii miłosnej dwójki francuskich filozofów, w której mamy do czynienia z morderstwem, kanibalizmem, wolną miłością, apotemnofilią, czyli głęboką niechęcią do części własnego ciała połączoną z pragnieniem jej amputacji, i nawet wątkiem politycznym. Jest to historia o ciele, seksie, nowotworach, kanibalizmie, chorobach wenerycznych i samookaleczaniu. Wszystko to obficie oblane jest technologicznym sosem. Główni bohaterowie są bowiem skończonymi technofilami. Czytamy więc o ich Nikonach, MacBookach, a nawet ulubionych przeze mnie mnie drukarkach 3D. Zabawna rzecz, sądziłam dotychczas, że jestem taka oryginalna kiedy wyobrażam sobie, jak przy pomocy własnej drukarki produkuję autorskie, zachwycające dilda. No cóż, Cronenberg wpadł już wcześniej na coś podobnego, a nawet poszedł o krok dalej…

Książka na przemian fascynuje, zachwyca i przeraża. Spośród wszystkich warstw tej wyjątkowej opowieści, największe wrażenie zrobiły na mnie rozważania estetyczne nad pięknem choroby, ci dwaj mężczyźni podziwiający zdeformowane rakiem kobiece ciało. W Crash Cronenberg przedstawia okaleczenia jako fetysz, w książce postępuje podobnie z nowotworowymi zmianami. Podobnie, ale nie tak samo. Urazy ciała wskutek wypadków samochodowych były jednak przedstawione jako przedmioty pożądania, deformacje ciała w Skonsumowanej bardziej jako wyzwanie estetyczne, może nawet lekcja miłości.

Założyła stanik chyba ze dwa razy, potem z niego zrezygnowała. Znajdowałem go na przykład przewieszony przez butelkę z płynnym paracetamolem w pomieszczeniu gospodarczym obok pralki, gdzie wyglądał jak stożkowaty chiński kapelusz. W zasadzie w ogóle przestała nosić staniki i uczyniła fetysz z ubierania się w obcisłe sweterki i T-shirty, które podkreślały jej amputację, mówiąc, że jako dziecko miała kota z jednym uchem i teraz sama się takim kotem stała.

Oto jeden z mężczyzn uczy się kochać zmieniające się ciało ukochanej żony, drugi – rozmiłowany w inności, zwyczajnie zauracza się śmiertelnie chorą kobietą. To kontrowersyjne, dyskusyjne i potencjalnie odrzucające, ale we mnie te dwa wątki wywołały przede wszystkim rozczulenie, toteż byłabym ostatnią osobą, która zdyskredytowałaby powieść za to, że podchodzi do tematu raka w sposób nieodpowiedni. Bardzo przejmujący wydał mi się monolog śmiertelnie chorej kobiety, która nie chce rezygnować ze swojej seksualności:

Tyle kobiet choruje na raka… Myślisz, że pojawi się nowe poczucie estetyki? Piękno rakowe? Wiesz, w końcu jest coś takiego jak heroinowa uroda, piękno marzącej o śmierci narkomanki, prawda? Może kobiety, które nie mają raka, będą błagać swoich chirurgów plastycznych o sztuczne implanty pod brodą, na szyi, pod pachami, w kroczu? Takie seksowne wybrzuszenia. To i tak świetnie się sprawdza jako przeciwstarzeniowa terapia, wypełnia te obwisłe indycze szyje. Kto by tego nie chciał? A biżuteria, tytanowe granulki w cyckach? Bardzo w stylu sado-maso.

To mocna książka. Chwilami podczas lektury odkładałam ją na bok, bo kręciło mi się w głowie od tych fantastycznych, platycznych opisów i mrocznej historii. Przyznam jednak, że po tej doskonałej, wciągającej powieści, spodziewałam się mocniejszego clou. Może dlatego, że tak wychowały mnie inne niepokojące, brutalne opowieści, z którymi dotychczas miałam do czynienia. W sytuacji, w której zakończenie nie jest jak trzęsienie ziemi, a ostatni nieoczekiwany zwrot akcji zwyczajnie się nie pojawia, czuję niemożliwy niedosyt. Odnosząc się bezpośrednio do treści książki, pytam samą siebie, czy to przypadkiem nie ten rodzaj apetytu, który rośnie w miarę jedzenia. Zbyt wiele mocnych puent w międzyczasie.

Tytuł: Skonsumowana
Autor: David Cronenberg
Wydawnictwo: Zysk i S-ka