1 sierpnia 2014 Ameryka

Musee Mecanique. Raj dla małych dziewczynek

Od dziecka lubię muzea i skanseny. I wcale nie musi być interaktywnie, żebym była zachwycona! Przyznam się, że naprawdę mam słabość do nudnawego klimaciku z gablotami i pożółkłymi kartonowymi tabliczkami z komentarzami na temat obiektu takiego i owego. Wystarczy, że mogę sobie połazić, porozglądać się, poczytać i powdychać zapach pasty do podłóg. To wystarczy, jasne, ale jednak zawsze docenię, kiedy dostanę jeszcze więcej. A tak właśnie zdarzyło się w Musee Mecanique w San Francisco, w muzeum maszyn na ćwierćdolarówki. Nieźle się obłowiłam we wrażenia!

Jeśli komuś się zdaje, że w takim muzeum znajdują się głównie szafy grające, wagi uliczne i bramki ze starych stacji metra, to grubo się myli. Zapewne pamiętacie mieszkanie J. F. Sebastiana z filmu “Blade Runner” (a jeśli nie, to przypomnicie sobie oglądając ten fragment), w którym rezydowały mechaniczne lalki. Mnie Musee Mecanique niezmiernie przypominało apartament Sebastiana, tyle że znalazło się tam również wiele innych mechanicznych cacek. Jakich? Takich!

Gości wita Śmiejąca się Sal, znana też jako Gruba Dama. Kobitka jest naprawdę postawna, ale jej śmiech, wydobywający się z niemal stuletnich głośników jest niestety rozczarowująco cichutki. Tak, czy siak, nic dziwnego, że pacholęta sikały w majtki na widok Sal (wrażenia podobne do tych, wyniesionych z bliskiego kontaktu z klaunem Pennywise).

Na samym wstępie macie też możliwość sprawdzenia naczelnej cechy Waszego charakteru (wyobrażam sobie te damskie chichoty sprzed stu lat, kiedy jakaś dama uzyskała wynik: „rozwiązła”), oraz poznania przyszłości, którą wywróży Wam babuleńka z naprawdę szałowym kokiem.

musee

Zawsze chciałeś dowiedzieć się, jaki czeka Cię los? Wystarczy wrzucić pieniążka do komina i zajrzeć przez okno (ja zrejterowałam, bo nie jestem pewna, czy dom w ruinie może przewidzieć cokolwiek pozytywnego). Ewentualnie możesz zamówić horoskop, który na Twoich oczach wystuka na maszynie tajemniczy Zodi. Czasy, w których zbudowano maszynę do horoskopów były takie, a nie inne, toteż należy się spodziewać wróżb w stylu: „Twój szwagier poprosi Cię o pomoc przy sprowadzeniu whisky z Irlandii. Pamiętaj, to nielegalne!”.
W Musee Mecanique nie brakuje również absurdów. Możesz bowiem zmierzyć tam siłę swojego dowolnego palca (wystarczy, że naciśniesz metalową płytkę), albo też wziąć udział w jedynym w swoim rodzaju wyścigu kolarskim (wygrasz, jeśli będziesz kręcił korbką żwawiej od swojego przeciwnika).

musee

Musee Mecanique to jednak nie tylko sprzęty sprzed stu lat. Jeśli tylko najdzie nas ochota, możemy pobawić się w bardziej współczesnych klimatach. Do wyboru mamy flippery z Addams Family, Terminatorem, Bliskimi Spotkaniami 3-ego Stopnia i Szczękami, gry w stylu PainStation (wygrywasz jeśli zniesiesz regularne, nasilające się porażenia prądem), weryfikatory libido i mendle automatów do gry.

musee

Uwielbiam dioramy i już od dłuższego czasu przymierzam się do wykonania własnej. Tymczasem miałam okazję podziwiać kolekcję dioram należących do muzeum. Wcale niepoprawnych, kontrowersyjnych i upiornych, inaczej mówiąc: po całości rewelacyjnych! Kryjówkę opiumistów! Wygodne legowisko żulika na cmentarzu! Miasteczko na Dzikim Zachodzie z saloonem „pierwszej i ostatniej szansy”! I w końcu kapitalne egzekucje angielskie i francuskie.

musee

musee

Duże wrażenie zrobiła na mnie okazała makieta wesołego miasteczka, które „ożyło” za jedyne pół dolara.

musee

Wisienką na torcie okazały się fotoplastykony (urządzenia prezentujące pojedyncze fotografie) i kinetoskopy (automaty wyświetlające ruchome obrazy, przeznaczone dla jednego widza). Za symboliczną opłatą można było dowiedzieć się, co wyczynia Bardzo Niegrzeczna Marietta (sądząc po fryzurze i dekolcie możemy się domyślać jak daleko Marietta może posunąć się za daleko), czy dowiedzieć się czego nie powinna robić żadna zamężna kobieta. Myślę, że konstruktorzy tego ostatniego urządzenia przeszli samych siebie umieszczając na obudowie portret Virginii Woolf. Z tego, co wiadomo z książek i filmów, mężowi Virginii nie było z nią łatwo.

Nawiasem mówiąc uwielbiam jej książki. Pozostawiają mnie za każdym razem w poczuciu głębokiej beznadziei.

musee

Jak pewnie zauważyliście, nie odmawiam sobie filmowych wycieczek i dosyć często w tekstach nawiązuję do filmów, które znam i lubię. Zastanawiam się, czy komukolwiek z Was udało się rozpoznać filmowe motywy muzyczne, które wmontowałam w nagrania z muzeum. Tylko uczciwie, bez Shazam i innych diabelskich wynalazków.
    • Wybrałabym miejsce dla żula na cmentarzu – coś w sam raz dla mnie :-)

      • Ja zamawiam Side Show! Choć przez jedną noc być asystentką iluzjonisty…

    • Ale fajnie! Dzięki za zdjęcia tych wszystkich osobliwości! :D
      Ja też mam słabość do tego typu miejsc (Kondiego one raczej nudzą)!
      Pozdrawiam, Asia