16 grudnia 2014 Po czwarte

Pierwsze urodziny

W ubiegłym tygodniu minął rok od publikacji pierwszego tekstu na blogu. Niewielu z Was wie, że Agata w Wielkim Mieście powstała dla rodziny i znajomych, dla tych wszystkich osób, którym mój los nie jest obojętny i którym wyjeżdżając do Stanów obiecałam, że będę regularnie meldować się i zapewniać, że żyję, że nie jadę na koksie i że nie tyję. Wnet na blog zaczęli zaglądać ludzie „z zewnątrz”, nieznajomi. Niektórzy szybko stali się znajomymi w realnym życiu, i dziś wydaje mi się, że z całego blogowania to jest właśnie największa korzyść. Ludzie. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za to, że jesteście.
Uznałam, że pierwsze urodziny to dobra okazja, żeby przypomnieć Wam teksty, które przez ostatni rok cieszyły się największą popularnością. To taka moja szczęśliwa siódemka. Czy jestem zaskoczona, że akurat te, a nie inne wpisy okazały się najpoczytniejsze? W żadnym razie. Doskonale to rozumiem. W końcu mnie też interesuje porno.

Armory Tour

Tekst o wycieczce do wytwórni, udostępnił na swoim twitterze sam Kink z dopiskiem: “Mówisz po polsku? Musisz przeczytać!”. I choć jestem przekonana, że dziś napisałabym ten artykuł o wiele lepiej, przez cały czas jest on moim numerem jeden, zarówno jeśli chodzi o jego popularność, jak i moje osobiste sentymenta.
Nie znasz tego tekstu? Znajdziesz go tutaj!

Programiści. Analiza zjawiska

Moja pierwsza próba spisania spostrzeżeń wyniesionych z olbrzymiego otwartego biura w San Francisco opanowanego przez programistów, oraz własnego domu, który jak się okazuje, również wyśmienicie nadaje się do pracy. Regularnie udowadnia mi to Daniel, mój Programista (o którym króciutko pisałam również tutaj). Tekst napisany z przymrużeniem oka, ale odwołujący się do moich autentycznych wrażeń. Choćby nie wiem co, nadal będę się upierać, że nastroje programistów i ich otwartość na bodźce ze świata zewnętrznego odzwierciedlone są w kolorach kodu. O ile rok temu, za najgorszy omen uznawałam literki niebieskie i zielone, o tyle dziś zastanawiam się, czy aby najgorsze nie są różowe…
Artykuł dostępny jest tutaj!

Ultimate Surrender

Kolejny tekst poświęcony wytwórni Kink.com i mających fanów na całym świecie zapasach kobiecych, w których punkty otrzymuje się za pieszczoty. Jeśli wycieczkę do studia filmowego Kinka poleciłabym każdemu, bo naprawdę, nie dzieje się tam nic zdrożnego, o tyle rozgrywki Ultimate Surrender pochodzą już z zupełnie innej bajki. Sam mecz jest czystą radością i festiwalem kobiecego ciała, zaś runda finałowa zwana “sex round” (podczas której drużyna zwycięska seksualnie dominuje nad przegranymi) to wyższa szkoła jazdy. Czy były chwile, w których czułam się nieswojo? Oj tak.
Tutaj przeczytasz „Nie ma przegranych w Ultimate Surrender”.

Psy z Miasta Mgły

W moim domu rodzinnym zawsze było dużo zwierząt, toteż odkąd wyruszyłam w swoją podróż, towarzystwa braci mniejszych (przede wszystkim psów) bardzo mi brakuje. Ta tęsknota za czworonogami jest najmniej odczuwalna w San Francisco, gdzie psie towarzystwo (głównie mopsowe i bulldogowe) mam zapewnione w każdym parku, na plaży, knajpce, kinie plenerowym, czy publicznych środkach transportu. Psiaki są pogodne, szczęśliwe, towarzyskie. Straciłam dla nich głowę! Swojej słabości do sierściuchów dałam upust w tekście “Psy z Miasta Mgły”, który został opublikowany w „Czterech Łapach”. Zyskałam dzięki temu nowych czytelników. Pozdrawiam Was, Psiarze i Kociarze!

Ameryka!

Spośród wszystkich tekstów, które dotychczas poświęciłam szokowi kulturowemu doświadczanemu przez ostatni rok, najpopularniejszy był ten o amerykańskich jednostkach miary (do dziś wywołujących bóle głowy): „Amerykańskie jednostki miary. Ratunku!” oraz ten o zachowaniach i manierach Amerykanów (z ziewaniem bez zasłaniania ust na czele): „Jak mi się żyje w San Francisco? Proszę pana, w życiu nie byłam spokojniejsza!”

Pierwsze kody za płoty

Kilka razy zdarzyło mi się popełnić tekst quasi techniczny. Tak było między innymi w przypadku opisu pierwszego kontaktu z iPhonem, czy zabawy z Shine. Najpopularniejszy i najbardziej inspirujący (co wynika z nadesłanych wiadomości) okazał się jednak artykuł o moich początkach kodowania: „Pierwsze kody za płoty”. Opisałam w nim trzy sprawdzone przeze mnie ścieżki edukacyjne: tak różne od siebie Codecademy i Treehouse, oraz rewelacyjną książkę Damiana Wielgosika. Wiem, że zainspirowałam kilka kobiet do tego, by spróbowały swoich sił w HTMLu i CSS. Dziewczyny, mam nadzieję, że Wasza praca i wysiłek wydały słodkie owoce :-)

Szlakiem krakowskich sex shopów

Popularność obu części przewodnika (w przygotowaniu jest trzecia, z rewelacyjnym Sexy Shop z ulicy św. Tomasza!) jest zadziwiająca i zainspirowała mnie do tego, by rozszerzyć nieco formułę blogu. Na ten moment nie chcę zdradzać szczegółów, może jedynie poza tym, że tekstów o erotycznych miejscach na mapie całego świata (a co się będę rozdrabniać!) niebawem zacznie przybywać. Pierwsza część znajduje się tutaj,a druga (w całości poświęcona Black&White) tutaj.Najserdeczniej Was wszystkich pozdrawiam i zmykam na moją urodzinową imprezę (ponoć Erika Eleniak wyskoczy z tortu!).
    • ze wsi Gje

      Psuje mi Pani kolejność czytania… bo ja proszę Pani nie lubię porno jednak ;)

      • Bardziej od „jednak” intryguje mnie tutaj „;)”…
        :-D

    • Agata, większość podróżniczych blogów powstało, jako platforma wymiany informacji ze znajomymi i rodziną :D
      Wszystkiego najlepszego! I życzę wielu kolejnych wpisów, czytelników, dużo natchnienia, a przede wszystkim przyjemności z pisania.
      Pozdrawiam, Asia z btth.pl

    • Boguslaw Junosza Grochowski

      Życzę oby Nowy Rok był też taki płodny w ciekawe wpisy w pani blogu.Oraz dużo ,dużo zdrowia i wszystkiego naj,przesyła czytelnik z Polski.

      • Bardzo dziękuję!