2 stycznia 2014 Ameryka

Armory Tour

Zaledwie dwadzieścia minut spacerem od mojego domu mieści się studio filmowe. Nie byle jakie i zupełnie nadzwyczajne. Kink.com to wytwórnia filmów dla dorosłych. Rzecz jest tym bardziej niezwykła, że o ile cała Kalifornia ma z przemysłem porno bardzo dużo wspólnego (z Los Angeles, a dokładnie z San Fernando pochodzi najwięcej filmów xxx), produkcje z San Francisco bez wątpienia wyróżniają się na tle pozostałych. Kink oznacza przecież węzeł. I dziwactwo. I perwersję. To zobowiązuje.

Studio mieści się w zabytkowym Armory w dzielnicy Mission, przy ulicy o tej samej nazwie. Wybudowany na początku XX wieku budynek początkowo pełnił rolę arsenału, później odbywały się w nim wydarzenia sportowe (na przykład mecze bokserskie), aż nadeszły lata 50. i późniejsze, kiedy to Armory zupełnie opustoszało… Trudno uwierzyć, że przez kilka dekad ten piękny budynek stał opuszczony, a z racji tego, że mieszkańcy San Francisco nie mogli podjąć decyzji co do jego przeznaczenia, uzyskał nawet status białego słonia. I w końcu pojawił się Peter Acworth, człowiek z inicjatywą, który wykupił budynek i we wspaniałych, otwartych przestrzeniach Armory urządził wytwórnię filmową Kink.com skupiającą się wokół tematów BDSM i fetyszy we wszystkich odmianach.
Acworth nie jest w żadnym razie tajemniczą i niedostępną personą. Kilka razy miałam okazję spotkać go w pubie należącym do Kinka, który mieści się tuż przy Armory. Przedstawiono nas sobie, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.

Dowiedzieliśmy się, że Kink organizuje wycieczki po Armory. Specjalne wycieczki z przewodnikiem. Czy w takim razie moglibyśmy z tego nie skorzystać? W żadnym razie!
Tego sobotniego wieczora zebrało się w głównym holu Armory kilkanaście osób. Nie było wśród nas żadnych wstydnisiów, a w chwilach gdy przewodnik Miguel zadawał pytanie, czy znajdzie się chętny do wypróbowania takiego a takiego eksponatu, wyrastał przed nim las rąk. Oczywiście, że wszyscy chcieli wszystkiego spróbować. Ostatnio takiej zbiorowej ekscytacji doświadczyłam na wycieczce klasowej do Malborka, gdzie każdy chciał się zakuć w dyby.

Glory hole

To muszę Miguelowi przyznać, że pierwszą atrakcją trafił w punkt. Ja o glory hole dotychczas tylko słyszałam… taka legenda, że istnieją gdzieś na świecie toalety z otworami w bocznych ścianach, gwarantujące seksualne przygody przy zachowaniu pełnej anonimowości… Fantazja ludzka przy fotografowaniu glory hole w piwnicach Armory nie znała granic. My ograniczyliśmy się do niewinnego żartu z palcem, ale ktoś inny próbował nawet włożyć tam głowę. Ot, taki tribute dla słynnej sceny z Nicholsonem w “Lśnieniu”: “Heeere’s Johnny!” Pomyślałam, że skoro zaczynamy od czegoś takiego, to później może być już tylko lepiej.

Jak się okazało, cała podziemna część Armory została przeznaczona na konkretne plany filmowe i magazyny. Byłam zachwycona, bo zupełnie nie spodziewałam się takiej różnorodności i dopieszczenia detali. Oto wchodziliśmy do kolejnych pomieszczeń, a każde z nich stanowiło oddzielne universum. Pokoik wigilijny sąsiadował z rzeźnią, bar z policyjnym pokojem przesłuchań, gabinet lekarski z klasą szkolną. Pierwszy raz miałam okazję doświadczyć sztuki scenografii na tak szeroką skalę.

klatka w podziemiach
Mariaż Rodziny Addamsów i Hellraisera, czyli dwie sale połączone klatką. Tutaj: Hellraiser.

krzyż Andrzeja
A tutaj: dom Addamsów.

biuro
Zabrakło tylko Maggie Gyllenhaal w roli sekretarki.

klasa szkolna
Szczyt masochizmu: zapragnąć jeszcze raz przeżyć szkołę podstawową.

Gimnastyka w pracowni

Zebraliśmy się pośrodku pomieszczenia wystylizowanego na pracownię. Że z podłogą nie do końca wszystko jest w porządku zauważyli wszyscy już na samym początku. Miguel jakby odczytując nasze myśli rozpoczął wywód na temat troski jaką Kink otacza swoje modelki. Wszyscy uśmiechali się szeroko kiedy tłumaczył, że w tym konkretnym pomieszczeniu wiele ról odegranych zostało na kolanach i że pragnąc zapewnić jak najdogodniejsze warunki pracy, Kink zadbał o to, by podłoga, która wygląda na pokrytą zwykłymi drewnianymi deskami, była w rzeczywistości miękka i komfortowa. Kiedy skończył, sam uklęknął na podłodze i powiedział, że mamy zrobić to samo. Po tym, co zaszło w toalecie w związku z glory hole, było pewne, że wszyscy z ochotą padną na kolana, żeby sprawdzić, czy ta podłoga rzeczywiście taka wygodna. Od tego całego upewniania się, że Kink to pracodawca na schwał, zakurzyłam dżinsy w kolanach jak za dzieciaka.

pracownia w podziemiach
Miękko i komfortowo

Niezła rzeźnia!

Żadnego udawania, wszystko prawdziwe, pełen realizm. Na planie rzeźni jedynie kawałek mięsa zawieszony na jednym z haków stanowił podróbkę. Reszta, czyli wspomniane haki, kafle, piec, rynny na ściekającą krew – była autentyczna.

rzeznia
„Let the game begin”, ciśnie się na usta.

rzeznia

Akuku!

Niby nic, pokój z wybielonymi ścianami i drewnianą podłogą, a tu taka niespodzianka! Mistrzowie scenografii naprawdę się popisali instalując pod parkietem dwie nadzwyczajne klatki. Do jednej z nich już po chwili wpakowała się jedna z uczestniczek wycieczki i choć Miguel uprzedzał, że możliwe jest odczucie delikatnego dyskomfortu, ta wyglądała na szczerze zawiedzioną, kiedy zabawa dobiegła końca.

klatki ukryte pod podloga
OK, to gdzie te klatki?

dziewczyna w klatce
„Już mam wychodzić?!”

Do wypróbowania drugiej klatki nikt już nie był taki wyrywny. No bo kto miałby ochotę włożyć głowę do niewielkiego kubika wbudowanego w podłogę i w ten sposób dać się unieruchomić? Okazaliśmy się grupą mięczaków. Całe szczęście, że trafiliśmy na zaangażowanego przewodnika. Kolejny raz stanął na wysokości zadania i sam na naszych oczach włożył głowę do środka. O tak:

uwieziony przewodnik
OK!

Wesołych Świąt!

Moje dzieciństwo oficjalnie dobiegło końca w bożonarodzeniowym pokoju wytwórni Kink.com. Nigdy w życiu nie posądziłabym Świętego Mikołaja o takie skłonności, gdy tymczasem dowiedziałam się, że w swoim lapońskim domku ma on od groma klatek. Krążą słuchy, że często zamyka Panią Mikołajową w klatce pod schodami, kiedy ta nie pozwala mu jeść cukierków przed obiadem. O elfach nawet nie będę wspominać. Ponoć to skończeni degeneraci.

pokój z choinka
Te prezenty intrygują jak żadne.

klatka pod schodami
Ot, pokoik pod schodami.

Imię! Nazwisko! Data i miejsce urodzenia!

Nigdy nie rozumiałam powiedzenia o pudełku czekoladek, że niby życie jest jak takie pudełko, bo nigdy nie wiesz co ci się trafi. Ja kupuję takie pudełka czekoladek, że dokładnie wiem, co się trafi. To jedna rzecz. Druga rzecz jest taka, że jeśli już coś koniecznie musi być jak pudełko czekoladek, to niech będzie to wytwórnia filmów Kink.com. Bo oto w jednej chwili nucę piosenkę Sinatry w pokoju świątecznym, a minutę później trafiam do… no właśnie… Jakbym oberwała obuchem w głowę! Trafiam do pokoju przesłuchań pełną gębą! Z lustrem weneckim, szarością ścian, sfatygowanym biurkiem…

pokoj przesluchan
Mój tribute dla „The Usual Suspects”: wyrecytować płynnie: „Give me the keys, you fucking cocksucker!”

Z kija mamy tylko Żywca i Heinekena

Miałam to szczęście skosztować pracy za barem. Było to jedno z najlepszych zajęć, jakie miałam okazję wykonywać w swoim dotychczasowym życiu. Czy zatem kogoś dziwi, że jako kobieta wcale sentymentalna bez zastanowienia (i bez pytania o pozwolenie) wparowałam za bar na planie kinkpubu? Byłam pod wielkim wrażeniem dopracowanych szczegółów, nie było tu niczego przypadkowego. Zdarzają się knajpy z bardziej przypadkowym wystrojem niż ten fikcyjny bar, w którym kręcą kolejne majstersztyki dla dorosłych. Mieli wszystko co trzeba: kegi porozstawiane to tu, to tam, muddlery, barmańskie łyżki, szkło do wyboru do koloru, bo od whiskówek, przez longi, aż po kieliszki do szampana… Moja fantazja eksbarmanki ma tutaj niezłe pole do popisu w kwestii obmyślania ewentualnych scenariuszy czy dialogów. Ale zaraz, chwila… jakich scenariuszy?! Jakich dialogów?!

bar
Ćma barowa

Agata nalewa piwo
A to sobie wpiszę w CV.

W warsztacie

Wiertarkę, czy inną wkrętarkę to ja w rączce trzymałam, Drodzy Państwo, ale jak długo żyję takiego warsztatu nie widziałam. Czego tu nie było! I krzesło madejowe wielce wygodne! I łańcuchów wybór szeroki! Kajdan tuziny! Mendle palcatów i innych dyscyplin! Doprawdy nie mam do dziś pojęcia jakie meble tutaj robią, ale zamawiam w ciemno. Warsztat bardzo profesjonalny.

warsztat
Krzesło madejowe hardkorowe

rzad zabawek dla doroslych i odpowiedzialnych
Do wyboru, do koloru!

Krótkie spięcie

Jeśli ktoś zastanawia się gdzie podział się Johnny 5 z „Krótkiego spięcia”, to spieszę z odpowiedzią. Odnalazłam Numer Pięć w magazynie Armory. Dobrze mu się wiedzie, robi karierę w filmach dla widzów dorosłych. Jest gwiazdą cyklu o maszynach miłości (oryginalna nazwa jest mniej romantyczna :-).

fucking machine
„Number 5 is alive!”

W magazynie

Do tej pory sądziłam, że największą rekwizytornię posiada moja babcia w swojej piwnicy, a najbardziej niezwykłą Pan Kleks w swojej akademii. Żyłam w błędzie. Największy i najbardziej nadzwyczajny magazyn mieści się w podziemiach Armory. Trumny we wszystkich rozmiarach (znalazłoby się coś i dla niziołka, i dla olbrzyma), krzesła z Wersalu, instrumenty muzyczne, żelazna dziewica, prowansalskie komody i takie oto tajemnicze maszyny, których przeznaczenia nie jestem w stanie ustalić, mimo, że nazwa tego czegoś ewidentnie naprowadza na pewien trop…

magazyn
Miejsce, w którym jest wszystko

magazyn
Trumny, skrzynie, osikowe kołki

fucking machine
Poddaję się. Nie mam pojęcia co to jest.

Armory kontratakuje

Po zwiedzeniu całych podziemi (w rozpędzie zajrzeliśmy nawet do pralni będąc święcie przekonanymi, że oto rozpościera się przed nami widok na kolejny, jakże realistyczny plan zdjęciowy) zaprowadzono nas na piętro. Po drodze mijaliśmy dziesiątki olejnych obrazów, na których przedstawiono sceny BDSMowych aktów. Wszystkie nadzwyczajne, porażające, oprawione w bogate, złote ramy i wystawione na sprzedaż (cena do uzgodnienia). Przechodząc przez kolejne drzwi, na których ktoś umieścił kartki z informacją: “Wstęp tylko dla pracowników” czuliśmy się doskonale, to było bardziej ekscytujące niż zaglądanie za kulisy w teatrze.

Wprowadzono nas do loży największej sali w Armory. W tym roku odbyła się tu impreza sylwestrowa dla trzech tysięcy gości! To robi wrażenie. Przestrzenie budynku docenił też George Lucas, który lata temu w tej właśnie sali kręcił sceny Gwiezdnych Wojen, których akcja działa się wewnątrz statków kosmicznych.

wielka sala
Nuciliśmy cały wieczór

The Upper Floor

Raz na jakiś czas na ostatnim piętrze budynku, gdzie podłogi wyłożone są perskimi dywanami, regały uginają się pod ciężarem drogocennych bibletów, a okna przysłonięte są storami jak z filmów Davida Lyncha, organizowane są uroczystości specjalne tylko dla zaproszonych gości. To, co dzieje się podczas tych imprez, bóg wie jeden, a oprócz niego tylko ci, którzy decydują się wykupić internetowy dostęp do kamer, od których aż roi się na ostatnim piętrze. Kink daje Ci możliwość biernego uczestniczenia w luksusowych imprezach, które sam definiuje jako reality show, poprzez internetowe łącze.

Tak się złożyło, że na ostatnie piętro trafiliśmy na chwilę przed rozpoczęciem przedstawienia. Ponoć normalnie jest to niemożliwe, aby zwiedzający weszli na pokoje w takim momencie, ale postanowiono dla nas zrobić wyjątek (albo po prostu sprawić, że poczujemy się jeszcze bardziej specjalnie, w związku z czym tak nam powiedziano). Podążaliśmy za Miguelem krok w krok, przyglądając się jak rozgorączkowana ekipa Kinka dopina ostatnie szczegóły przed dzisiejszą imprezą. Ktoś uzupełniał bar, gdzieniegdzie kręcili się oświetleniowcy i fotografowie, na kanapach rozsiedli się pierwsi goście w maskach. To wszystko sprawiło, że poczułam się jak na planie „Oczu Szeroko Zamkniętych”, z tą różnicą, że atmosfera była tu zdecydowanie radosna, a organizator uroczystości mijając naszą grupę przywitał nas żartobliwie: “Witajcie w moim biurze”. Rany, naprawdę przedefiniowałam w tamtym momencie pojęcie pracy biurowej…

Być jak Dominique Pinon

Wisienką na torcie bez wątpienia okazał się stół w sali jadalnej na ostatnim piętrze Armory. Nie mogłam sobie odmówić i zgłosiłam się na ochotnika żeby toto wypróbować. Powodowała mną głównie słabość do filmów Jeuneta (mam na myśli przede wszystkim Delicatessen), jak i pragnienie przeżycia prawdziwej frajdy.

zamknieta w stole

Zarówno włożenie, jak i wyjęcie głowy nie sprawiło mi żadnego problemu. Kiedy wycieczka po Armory dobiegła końca, poznany Australijczyk powiedział mi: “Ten stół… Uwierz, wszyscy ci zazdrościli.”