stara kartka pocztowa z widokiem na sutro
1 maja 2014 Ameryka

Bohema w kąpieli

Uwielbiam odkrywać piękne miejsca przypadkiem. Stają się wtedy jeszcze bardziej „moje”. Co prawda nie wiem jak to możliwe, że o basenach Sutro wcześniej nie słyszałam, skoro autorzy przewodników po San Francisco całkiem obszernie się o nich rozpisują, ale widać musiałam swoje wydreptać i zdać się na łut szczęścia podczas moich spontanicznych wędrówek ulicami miasta.

Ubiegłej soboty zdradziłam się z następującą fanaberią: „A wiesz co? Napiłabym się kawy w miejscu, w którym jeszcze nie byliśmy.” Takich niezbadanych przeze mnie rejonów w obrębie mojego miasta jest jeszcze całkiem sporo, ale tknięci przeczuciem zgodnie wybraliśmy kierunek: Lands End.

Czy zdarzyło Wam się odczuć, że należycie do jakiegoś miejsca ot tak, po prostu, od pierwszego wejrzenia? Często zdarza mi się, że spotykam na swojej drodze ludzi i intuicyjnie wyczuwam, że możemy zostać przyjaciółmi, ale żeby czuć wspólnotę z miejscem? To już rzadziej.

A jednak na widok tego, co zostało z kompleksu basenów, z których mieszkańcy San Francisco korzystali przez prawie sto lat, mocniej zabiło mi serce. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, jak bardzo te ruiny przypominają mi pozostałości po lądowiskach zeppelinów, które fascynują mnie od dziecka. Moje ukochane latające olbrzymy! Najbardziej spektakularne spośród wszystkich konstrukcji stworzonych przez człowieka (tutaj troszkę dramatyzuję, bo jak wiadomo najbardziej spektakularne są okręty wojenne)!

sutro kiedys

sutro dzis

Bardzo mi zależało, aby podzielić się z Wami tym odkryciem, toteż podjęłam się niecodziennego zadania jakim jest zestawienie zdjęć (w większości jednak pocztówek) przedstawiających baseny Sutro sprzed lat z tym, co możemy zobaczyć dzisiaj (przyłożyłam się do wyszukiwania podobnych perspektyw).

sutro kiedys i dzis

Ten ogromny kompleks basenów otworzył swoje podwoje w 1896 roku. Swoją nazwę zawdzięcza nazwisku założyciela: Adolfowi Sutro. Jegomość ten zasiadał wówczas na jednym z najwyższych stołków w mieście.

sutro kiedys i dzis

Wyobrażam sobie setki kobiet i mężczyzn, w gustownych strojach kąpielowych i przechodzą mnie ciarki. Jak żywo stają mi przed oczami sceny, w których dwie damy debatują nad tym, który basen wybrać:

– Och, Lee… w ubiegłym tygodniu pluskałyśmy się w zbiorniku ze świeżą wodą. Może dziś zaszalejemy i wybierzemy inny? Jest ich jeszcze sześć!
– Wyśmienity pomysł, Lucy! Tylko żeby woda nie była zbyt ciepła. Od ukropu dostaję globusa!

Klienci mieli do dyspozycji siedem basenów: jeden z „fresh water” (nie do końca wiem jak to rozumieć) i sześć z wodą słoną (zróżnicowanych pod względem temperatury). Raj! Moczyłabym się w takim basenie aż pomarszczyłyby mi się palce u rąk, nóg i jeszcze czubek nosa!

sutro kiedys i dzisiaj

W wypełnionych wodą fundamentach, dziś zażywają kąpieli mewy i kaczki. Poprosiłam je aby zapozowały do zdjęć, ale obruszyły się i oznajmiły, ze propozycja ta jest co najmniej niestosowna. Wcześniej zrugały Programistę, że śmiał wejść w Google Glass na teren basenów.

sutro kiedys i dzis

Baseny zamknięto w 1966 (Szukałam informacji, ale nie udało mi się ustalić dlaczego władze miasta podjęły taką decyzję. Czy rewitalizacja naprawdę nie wchodziła w grę?) W okresie trwania rozbiórki wybuchł pożar i jak powiedział znajomy Amerykanin jest to dosyć „ciekawa historia, w końcu spłonął budynek wypełniony wodą i stojący kilka kroków od oceanu.”

pozar w sutro

Nieopodal Sutro Baths mieścił się przepiękny Cliff House, który przez jakiś czas również należał do Adolfa Sutro. W chwilach, gdy przeglądałam zdjęcia tego budynku, mój przesycony estetyką Tima Burtona i wiktoriańskich horrorów umysł aż się zagotował. Jestem prawie pewna, że z okien na najwyższym piętrze można było dostrzec krakeny i syreny.

cliffhouse kiedys

Cliff House oddano do użytku w 1858, a jego historia należy do wyjątkowo (z)burzliwych. Budynek przetrwał eksplozje, częściowe osunięcia się do oceanu, pomniejsze trzęsienia ziemi i ostatecznie spłonął doszczętnie w nocy z 7 na 8 września 1907. Niepowetowana strata!

kobiety na plazy

Swoją obecną formę Budynek na Klifie zawdzięcza córce Sutro, która na zgliszczach wybudowała go na nowo, a wewnątrz urządziła restaurację, która prosperuje do dziś. W latach 40 cieszyła się ona dobrą sławą, podobno wyszukaną kuchnią raczyła się tam kalifornijska bohema.

cliffhouse dzisiaj

Akcja powieści Jacka Londona pt.: „Szkarłatna Plaga” rozgrywa się częściowo w tych okolicach. Jeszcze zanim się o tym dowiedziałam, to miejsce wydało mi się literacko inspirujące. Pośród niewielu ludzi, których mieliśmy tam okazję spotkać (tak, to atrakcyjny punkt turystyczny, ale zwiedzający wolą najwyraźniej zbierać się tłumnie przy Golden Gate Bridge), trafiliśmy na kilku samotników z notesami. Jak nic pracowali nad dziełami swojego życia.

Teraz, kiedy już odkryłam Sutro, będę tam często wracać. Roi się tam od maleńkich plaż ukrytych za skałami, które aż proszą by przyjść tam z własnym notesem, albo z przyjaciółmi i urządzić tam piknik jak z filmu Petera Weira. Oby tylko nikt tam nie zniknął.