rowerowy_prewodnik_po_jezycach
6 lipca 2015 Polska

Rowerem przez Jeżyce

Pierwszą część obiecanego przewodnika rowerowego postanowiłam poświęcić Jeżycom. To wspaniała, rozwijająca się dzielnica Poznania, która 15 lat temu, gdy przyjechałam tu na studia, kojarzona była głównie z laniem po mordach i bramach. Dziś mieszkańcy Jeżyc uważają się za szczęściarzy, a wielu poznaniaków serdecznie im zazdrości. Co rusz otwiera się nowa knajpa serwująca wyśmienite jedzenie, kawiarnia z lekko hipsterską atmosferką, czy ciekawy sklep. Swoją drogą, prosperujące od dziesięcioleci maleńkie przedsiębiorstwa przechodzą teraz istny renesans. Młode jeże doceniają zakłady szewskie, optyczne, zegarmistrzowskie i fotograficzne i chętnie z nich korzystają. Przejawy literackiego wandalizmu praktykowane od dwóch dekad z hakiem też doczekały się uznania i nawet ktoś kiedyś projekt zrobił taki, artystyczny, że je wszystkie sfotografował i nazwał smakiem dzielnicy. Najpopularniejsza bodaj inskrypcja głosi: „Na chuj się patrzysz”.

Wyobrażam sobie Jeżyce jako Feniksa, pięknie odradzającego się, tak jak niedawno odradzał się krakowski Kazimierz. Kojarzą mi się z moją ulubioną dzielnicą w San Francisco, czyli meksykańskim Mission. Mimo, że nie są tak kolorowe i przepełniające optymizmem, to ludzie są tu jakby… bliżej siebie, porównując z pozostałymi rejonami miasta. Kochają swoją dzielnicę, dbają o nią i tęsknią za nią. Nie są przy tym w żadnym razie zaślepieni miłością. Wiedzą, że jest to fyrtel srogo upstrzony psimi kupami i źle zaparkowanymi autami. Przemierzając Jeżyce na rowerze ominiesz pierwszy z dwóch problemów. W konfrontacji z drugim – trafi cię szlag.

Wśród intensywnie rozwijających się biznesów, jest sporo takich, które mają niewiele do zaoferowania poza tym, że wyglądają jak z Berlina Wschodniego. Nie będę o nich pisać, mimo że są znane, a wielu poznaniaków dobrze o nich mówi i mogłoby spodziewać się, że zostaną tu uwzględnione. Nie zostaną. To te wszystkie miejsca, gdzie usługi są drogie, ich jakość poprawna, a obsługa naburmuszona. Ideą tego przewodnika jest natomiast przedstawienie tylko tego, co mnie w Jeżycach zachwyca. To co? Jedziesz ze mną?

Juice Drinkers to świetny początek

Jesteśmy na Teatralce, po drugiej stronie ulicy widzimy ładny budynek Teatru Nowego. Niestety, nie ma gdzie przypiąć roweru (ja przypinam się do znaku drogowego przy parkomacie ciesząc się, że nikt mnie nie ubiegł). W oczy rzuca mi się wielki manifest „Kocham Jeżyce” umieszczony na boku pierwszej kamienicy. W tym samym budynku znajduje się Juice Drinkers, w którym serwują najlepsze soki wyciskane jakie świat widział.

Zaglądam tu regularnie. Wypróbowałam już chyba wszystkie owocowe kombinacje. Z czasem wizyta w JD (to nie może być przypadek, że takie same inicjały ma ulubiony Jack Daniels) stała się małym rytuałem: wybieram koktajl malinowy z imbirem i jabłkiem i siadam zawsze w tym samym miejscu – przy oknie.

juice drinkers poznan

juice drinkers soki

juice drinkers poznan

Najlepsza kawa w mieście

Uwielbiam latte ze Starbucksa. Z mlekiem sojowym i malinowym syropem. To jedno z moich ulubionych łakoci. A jednak nie nazywam tego wynalazku kawą. Jeśli chcę się napić kawy, idę zawsze w jedno konkretne miejsce – do Brismana na ul. Mickiewicza. To właśnie tu kawę (lub kawowe eksperymenta, o czym za chwilę…) przygotowuje Mistrzyni Polski Baristów, której niedawno oboje z Danielem serdecznie kibicowaliśmy podczas Mistrzostw Świata. W dniu, kiedy opracowywaliśmy materiały do przewodnika, zdecydowaliśmy się zamówić beer coffee – autorski napój naszej poznańskiej maestry. Zapytana o skład odpowiada: „cascara, podwójne espresso, świeżo zmielone zioła i dwutlenek węgla”. Pycha! Zdecydowanie polecam wskoczyć na kawę na początku naszej jeżyckiej przejażdżki (i uciąć choćby krótką pogawędkę z załogą Brismana – chętnie opowiadają o kawie i nie tylko).

brisman_poznan
Dolores jest bardzo brismańska

brisma_poznan

brisman_poznan
Beer coffee. Zanim włączyłam aparat, pianka zdążyła nieco opaść.

W dół ulicą Mickiewicza

Polecam zjechać w dół ulicą Mickiewicza. Po lewej stronie miniemy Euphorię, o której pisałam w ubiegłym roku (planuję ponownie się tam wybrać, bo podobno miejsce zmieniło się odkąd nie prowadzi go Daria – miłośniczka książek E.L. James). Polecam skręcić w prawo w ulicę Krasińskiego. Przepiękne domy, ładne zakątki z klombami, zaułek Krystyny Feldman prowadzący na tyły Teatru Nowego i na końcu, już przy ulicy Roosevelta – kultowy dom numer pięć. Budynek z pewnością kojarzą fani twórczości Małgorzaty Musierowicz, do których akurat sama nigdy się nie zaliczałam. Kamienica ekscytuje mnie tak, czy siak, bo po pierwsze: jest ponadprzeciętnie piękna, po drugie posiada twarz literacką, a ja mam słabość do książkowych lokacji. Warto zatoczyć koło wokół budynku, zwiedzić podwórko i okoliczne klatki schodowe.

jezycjada_poznan

jezycjada_poznan

jezycjada_poznan

W górę ulicą Mickiewicza

Wracamy. Przejeżdżamy w poprzek ulicy Dąbrowskiego, która po prostu nie nadaje się dla rowerzystów i prujemy dalej, mijając po obu stronach rzędy ogromnych drzew i pięknych kamienic. Mieści się tam biuro podróży, którego nietuzinkowe oferty kuszą mnie od dawna. Od lat obiecuję sobie zajrzeć do Logos Travel prowadzonego przez Marka Śliwkę i zaplanować wyprawę na Grenlandię, albo do Meksyku, gdzie będę pływać w ukrytych, dzikich jeziorach…

Z wizytą u Iłłakowiczówny

Gajowa jest jedną z moich ulubionych ulic. Niewielka i zadrzewiona jest ważnym historycznym miejscem na mapie Poznania. To właśnie tutaj przez 130 lat funkcjonowała najstarsza zajezdnia tramwajowa w mieście. Pod koniec XIX wieku znajdował się na jej terenie również budynek mieszkalny, stajnia, hala wagonowa i kuźnia. Niemożliwe? Możesz tak myśleć tylko jeśli nie wiesz, że była to wtedy zajezdnia tramwajów konnych. Aktualnie trwają prace nad projektem zagospodarowania tego terenu – jakieś domy mieszkalne, może biura… Niestety pomysły mieszkańców dzielnicy, żeby uczynić z malowniczych opustoszałych hal wagonowych i garaży, halę targową bądź targ rybny, nie zostały uwzględnione. Ufam jednak, że projekt inwestycji uwzględni choć symbolicznie historię tego miejsca.

gajowa_poznan

Słabości do zajezdni tramwajowej nigdy nie kryła wspaniała Kazimiera Iłłakowiczówna. Poetka, mówiąca biegle kilkoma językami (w wieku 70 lat jeszcze udzielała lekcji!), świetna tłumaczka (tłumaczyła m.in. Tołstoja i Emily Dickinson), wybitnie wykształcona (studiowała w Szwajcarii i Oksfordzie), wieloletnia sekretarz (nie sekretarka!) Józefa Piłsudskiego i wielka dama. Pamiętam, jak podczas wystawy poświęconej poetce w Bibliotece Raczyńskich kilka lat temu, grono starszych pań, które utrzymywało z nią relacje, bulwersowało się na widok sukienki, która była jednym z eksponatów: „Iłła w życiu nie założyłaby czegoś takiego! To była elegancka kobieta. Zawsze. Skandal!”. Niestety nie miałam nigdy okazji spotkać Kazimiery Iłłakowiczówny. Dorastałam natomiast znając ją z opowieści, które przedstawiały ją jako dumną i samotną. Po wielu latach niezwykłej działalności zamieszkała w Poznaniu „na wygnaniu”, w skromnym mieszkaniu przy Gajowej. Nie narzekała, choć podobno nigdy nie poczuła się tam, jak u siebie. Tęskniła za Litwą. Kiedy zapropnowano jej zamieszkanie w wygodnej willi, odmówiła. Z jakichś powodów wolała małe mieszkanie naprzeciw zajezdni tramwajowej. Pisała o niej wiersze.

Jeśli jesteście głodni informacji na temat Iłłakowiczówny, odsyłam Was do tego artykułu. Świetnie napisany (dziękuję bogom za Wikię!). Poza tym, w jej kamienicy funkcjonuje dziś muzeum.

Skręcamy w Słowackiego

Na Sienkiewicza skręcamy w prawo, chwilę potem w Słowackiego. Ten rzucający się w oczy budynek to Dom Tramwajarza zwany też Amarantówką (nazwa pochodzi od nazwy największej sali: „Amarantowej”) wybudowany w 1928 roku. Zaprojektował go Adam Ballenstaedt, najsłynniejszy architekt okresu międzywojennego. Przez wiele lat gościł wiele ważnych osobistości, między innymi prezydenta Ignacego Mościckiego i generała Józefa Hallera, który zresztą mieszkał tu przez kilka lat. Odbywały się tu koncerty, wykłady, przyjęcia i wielkie gale nawet na trzysta osób!

Historia Amarantówki jest bogata. Funkcjonowała tu biblioteka i przedszkole, w ostatnich latach działalności mieściło się tu też kultowe kino Amarant. Życie stopniowo tu gasło, aż w końcu miejsce zupełnie opustoszało. Dziś budynek odradza się na nowo, od marca tego roku aktywnie działa tu Centrum Amarant. Serdecznie polecam zapoznać się z jego „rozkładem jazdy”.

dom_tramwajarza

dom_tramwajarza

Jadąc wzdłuż ulicy Słowackiego, miniemy kameralny Plac Asnyka. Kawałek dalej, za skrzyżowaniem z Kraszewskiego, imponujący gmach Szkoły Podstawowej nr 36 z wieżą zegarową. Trudno opisać atmosferę panującą właśnie tam, u szczytu ulicy. Jest przestronnie, spokojnie i niesamowicie nostalgicznie. Może to te wille..?

plac_asnyka_poznan

sp_36_poznan

sp36_poznan

Uwaga na smaczek! Na budynku przy skrzyżowaniu z ulicą Wawrzyniaka jest napis, którego nie można przegapić.

napis_jezyce

Ukryte podwórko

Podwórko na Wawrzyniaka 22 to punkt obowiązkowy naszej wycieczki. Oto pośrodku betonowego, skromnego podwórza rośnie drzewo o niezwykle bogatej koronie. W zestawie z trzepakiem tworzą nostalgiczny, trudny do podrobienia klimat. To podwórko jest idealne na sesje zdjęciowe, prywatne wycieczki sentymentalne, podczas których można powspominać własne dzieciństwo (o ile były w nim jakieś trzepaki)…

podworko_na_wawrzyniaka

podworko_wawrzyniaka

Szamarzewskiego 21

Przemierzając ulicę Wawrzyniaka w stronę ulicy Bukowskiej, zatrzymajmy się na Szamarzewskiego. Kilkanaście metrów od skrzyżowania znajduje się kamienica z numerem 21. Do niedawna nie miałam pojęcia, że na poznańskich Jeżycach mieszkała przez chwilę Róża Luksemburg. Na ścianie budynku z numerem 21 znajduje się dziś odpowiednia tablica. Polityczka, rewolucjonistka, aktywistka, feministka była pierwszą kobietą, która obroniła doktorat na Uniwersytecie w Zurychu. Jeśli jej osoba jest Wam obca, zachęcam Was do poczytania artykułów na jej temat, bądź obejrzenia filmu z 1986. Robi wrażenie!
Również tutaj mieści się głośny napis „Bardzo chciałbym wiedzieć, dlaczego na mnie spoglądasz” (wolne tłumaczenie).

roza_luksemburg

szamarzewskiego

Kiosk

Na skrzyżowaniu ulic Jackowskiego i Wawrzyniaka mieści się niezwykły kiosk. Od ponad roku trwają tam prace remontowe zainicjowane i prowadzone przez szm21/Pracownia i mieszkańców Jeżyc. Odbywają się tam spotkania, koncerty i warsztaty. O wszystkich wydarzeniach na bieżąco informuje fan page Dzielnico. Świetna inicjatywa!

kiosk_dzielnico

kiosk_dzielnico

kiosk_dzielnico

Zakład, że polubisz Zakład?

Na ulicy Wawrzyniaka 39 mieści się Zakład, pierwszy poznański makerspace. Po roku spędzonym w Stanach, gdzie podobne miejsca cieszą się dużą popularnością, byłam bardzo ciekawa, jak idea otwartej przestrzeni warsztatowej zostanie zrealizowana przez poznaniaków.

makerspace zaklad

makerspace zaklad

Powiedzieć, że nie mogłoby być lepiej, to za mało. Zakładnicy dokonali czegoś zupełnie wyjątkowego i ważnego. W niczym, zupełnie niczym, nasz poznański makerspace nie ustępuje podobnym miejscom, które działają w innych częściach świata. Znajdziemy tu warsztat stolarski, ślusarski, spawalniczy, elektroniczny, poligraficzny, fotograficzny i krawiecki. To jednak nie wszystko. Oprócz tego, że masz możliwość skorzystania z tych technicznych dobrodziejstw, możesz poprosić o pomoc tutejszych majsterkowiczów. To ludzie niezwykle serdeczni, otwarci i tak niesamowicie zdeterminowani, rozentuzjazmowani, aktywni, że to aż zawstydzające… Oboje z Danielem złapaliśmy bakcyla. Ja jestem po kursie szycia i mam już w domu swojego Łucznika, którego nazwałam Stevie. Programista zaś od paru tygodni jest… junior cieślą. Coś fantastycznego. Nauczył się podstaw stolarki i przez dwa weekendy wracał do domu pachnący drewnem.

makerspace zaklad

makerspace zaklad

makerspace zaklad

pan peryskop
Pana Peryskopa spotkasz wszędzie na Jeżycach

makerspace

Z Zakładu udajmy się na Rynek Jeżycki: ulicami Szamarzewskiego i Kraszewskiego. Ten drugi odcinek jest dla rowerzystów prawdziwą mordęgą. Miałam wrażenie, że jazda po tych kocich łbach skutecznie wybiła mi z głowy wszystkie głupie pomysły. Straszne. Obawiam się jednak, że nie istnieje żadna alternatywna, bardziej przyjazna droga do rynku.

kejter_z_jezyc
Jeżycki kejterek. Wpis bez psa przecież się nie liczy.

Kierujcie się w stronę ulicy Żurawia i dalej w dół… Zaintrygowała mnie pizzeria, o której istnieniu nie miałam pojęcia. Obiecałam sobie, że następnym razem skuszę się na małą degustację. Tym razem miałam już obrany kierunek obiadowy i był to Zuom na ulicy Kościelnej, za którym przepadam…

mural_jezyce

mural_jezyce

Zuom Karlos

Obsługa wspaniała. Jedzenie doskonałe. Aranżacja wnętrza zachwycająca. Czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, żeby Zuom pojawił się w okolicach mojego domu albo biura… Z pełnym przekonaniem twierdzę, że podają tu najlepsze burgery w Poznaniu. Kiedy już myślałam, że nic nie przebije idealnie przygotowanego mięsa mielonego, genialnych autorskich sosów i najwygodniejszych knajpowych foteli (samochodowych!), panowie ponownie mnie zaskoczyli. Na moją nieśmiałą prośbę o podanie mi burgera bez bułki, bez mrugnięcia okiem zaproponowali mi burgera w sałacie.

zuom_koscielna

zuom_koscielna

zuom_koscielna

Na zielono

Po tym, jak zjedziemy w dół ulicy Kościelnej czekają nas same zielone przyjemności. Jeśli skierujemy się w lewo, dojedziemy do Sołacza, jeśli w prawo, do bardziej kameralnego, dzikiego parku Wodziczki. Ponieważ w planach mieliśmy słodkie lenistwo na jednym z trawników Cytadeli, zdecydowaliśmy się na drugą opcję. Park Wodziczki to najprzyjemniejsza droga łącząca Jeżyce z Cytadelą.

park_wodziczki

Koniec drogi

Czuję ogromny niedosyt. Mam wrażenie, że wyznaczona przeze mnie trasa jest zaledwie skromnym szkicem turystycznym. Już teraz wiem, że na pewno wrócę tam na Dolores herbu Chillovelo, żeby odnaleźć więcej niezwykłych jeżyckich miejsc… Za każdą wskazówkę będę niezmiernie wdzięczna. Informujcie mnie o wszystkim: klimatycznych klatkach schodowych, podwórkach, sklepikach, galeriach, restauracjach, kawiarniach, ławeczkach z widokiem, inicjatywach lokalnych. Co będzie następne? Wilda? Dębiec? Centrum? Nie. Rataje!

Garść praktycznych wskazówek:

Patrz wysoko, jak najwyżej – jeżyckie kamienice mają piękne elewacje.

Jeśli masz szansę wejść w bramę lub na podwórko, nie zwlekaj. Masz duże szanse na to, że odkryjesz nietuzinkowe miejsce z klimatem.

Zaglądaj do sklepów i zakładów, które działają tu od dawna. Sklep rybny, wędkarski, optyk, szewc – najczęściej świadczą usługi na wysokim poziomie i w dodatku mają niepowtarzalną atmosferę.

Jeśli jesteś na rowerze „patrz, jak jedziesz”! Na Jeżycach są kontrapasy.