6 stycznia 2016 Europa | Polska

Rzuć wszystko! Jedź na wieś!

Jestem miejska na wskroś, kiedy jednak wyobrażam sobie moje życie za piętnaście lat, widzę siebie z Programistą na odludziu, w niewielkim domu otoczonym lasem. Mamy trzy córki, które wieczorami wzajemnie szczotkują sobie włosy i które mają imiona jak z baśni. Mamy psy, koty, kozy i kury. Latem i zimą zjeżdżają się do nas dzieciaki z całej rodziny, a ja każdego ranka sadzam je przy wielkim stole i podaję naleśniki i kakao. Razem pracujemy, bawimy się, prowadzimy długie rozmowy czasem nawet do rana. Za piętnaście lat nie boję się już pająków i potrafię gotować. Mam już dwie książki na koncie i świetnie mówię po francusku i słoweńsku. No i mam własny samolot. Licencję pilota zrobiłam w Stanach dziesięć lat wcześniej (czyli od dziś za pięć lat).

Czasem dzielę się z Programistą moimi marzeniami, a on załamując ręce i łapiąc się za głowę mówi, że myślał, że z takich pomysłów się wyrasta, ale z drugiej strony to wszystko nie jest znowu takie niemożliwe. Czasem tylko brakuje mu słów, jak wtedy gdy powiedziałam mu o koniu:

– Wiesz, chciałabym kiedyś uratować konia…
– …

Żeby nie było, mnie też czasem zatyka:

– Wiesz, będę miała taki długi secesyjny płaszcz z koronkowym kuprem i będę spacerować z moimi chartami po lasach. Do tego będę zakładać mufkę i kapelusik.
– Co to jest ta mufka?
– To taki rękaw z futra, do którego wkłada się dłonie z obu stron żeby nie marzły.
– To jak ty będziesz psy na smyczy prowadzić?!
– …

W ten troszkę nieudolny sposób, dzieląc się moimi marzeniami, staram się pokazać Wam, że pomysł na porzucenie życia w mieście, za którym się przepada, na rzecz mieszkania na wsi, jest mi szczególnie bliski. Poruszają mnie i inspirują historie ludzi, którzy podejmują takie decyzje, którzy zamieniają asfaltowe drogi i chodniki na leśne, grząskie ścieżki, komfort ogrzewania centralnego na palenie w kominku, gwar na ciszę, życie w relacji z ludźmi w pracy/w autobusie/w kinie/w windzie na święty spokój.

Takie decyzje podjęli gospodarze niezwykłych miejsc, o których Wam teraz opowiem. To miejsca wyjątkowe, przyjazne, inspirujące. Idealne do tego, by odpocząć od miejskiego zgiełku, a często również zastanowić się, czy przypadkiem podobny „zwrot akcji” nie przydałby się nam samym.

Matavun, Słowenia

Kraj jak marzenie. Wyprawa do Słowenii w ubiegłym roku odmieniła moje życie. Wydaje mi się dzisiaj, że to właśnie tam mogłabym zamieszkać na stałe. W San Francisco zostawiłam cząstkę swojego serca, ale nie mam żadnych wątpliwości – Stany to nie jest miejsce dla mnie. Przepadam też za Chorwacją, Czechami i Portugalią, ale tam zawsze czuję się tylko gościem. Ze Słowenią jest inaczej. Przy całej jej niesamowitości (Alpy! Jaskinie! Zwierzęta! Jedzenie! Laibach!) jest po prostu swojska i wierzcie, lub nie: znajoma.

I właśnie w Słowenii, przy słynnych jaskiniach szkocjańskich, kilkanaście kilometrów od granicy z Włochami, leży wieś Matavun. Malownicza, zielona, pełna niespodzianek. To tam zatrzymaliśmy się podczas ubiegłorocznej wyprawy po Europie.

Zamieszkaliśmy w starej gospodzie Tamary i Ervina. To niepozorne miejsce docenili już ludzie z całego świata. Nie ma w tym niczego dziwnego, jego klimat jest nie do podrobienia. Ervin osobiście przygotowuje posiłki dla gości (nie przesadzę, jeśli napiszę, że tak dobrze nie jadłam jeszcze nigdy!), Tamara w międzyczasie zrywa świeże zioła i liście winogron z przydomowego ogródka, a między jej nogami raczkuje wesoły dzieciak – taka sytuacja. Gospodarze są niezwykli, wyglądają jakby przemierzyli „ogórkiem” cały świat, przeżyli setki przygód, w tym mieszkanie z Indianami, lot balonem nad Atlantykiem i rejs statkiem pirackim.

Kiedy zajechaliśmy na miejsce, zastaliśmy na ganku kilku jegomości sączących lokalne piwko. Na pierwszy rzut oka widać było, że to nie turyści, a miejscowi. Nie spodziewalibyśmy się, że jeden z nich, ten o cudownie zachrypniętym głosie jest naszym gospodarzem, który już za kilka godzin przemieni ten sam ganek w uroczą restauracyjkę, rozświetloną lampionami i świecami, umajoną świeżymi kwiatami i śnieżnobiałymi obrusami, i że wyrecytuje nam takie menu, że przez pół godziny będziemy główkować, co zamówić, bo ochotę nabierzemy na wszystko! Podczas tej pierwszej nocy pobytu, przeplatały się ze sobą języki: polski, angielski, włoski, słoweński, francuski i niemiecki. Wspaniała mieszanka!

Jeśli jeszcze nie przekonałam Cię to wyprawy do Matavunu, dodam, że kilkadziesiąt metrów od gospodarstwa Tamary i Ervina znajdują się jaskinie szkocjańskie. Tak, te jaskinie szkocjańskie.

Kontakt: Tripadvisor
Adres: Matavun 10, Divaca SI-6215, Slovenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia

matavun_slowenia
Takie widoki zaledwie 5 minut piechotą od domu Tamary i Ervina.

matavun_slowenia
Kto wypatrzy punkt widokowy z fotografii powyżej?

jaskinia_szkocjanska_
Gratka dla wielbicieli nietoperzy. Tysiące pilnują wyjścia z jaskiń szkocjańskich <3.

Frösau, Austria

To miejsce odkryli moi rodzice. Kilka lat temu postanowili wyruszyć na podbój Europy na wpół spontanicznie. Wiedzieli tylko, że chcą dojechać do Chorwacji, ale droga, którą sobie wyznaczyli była kręta i pełna niewiadomych. Kiedy na autostradzie w Austrii zaskoczyła ich noc, na jednym z parkingów, zatrzymali przypadkowego człowieka, który powiedział, że owszem, zna jedno miejsce godne polecenia i żeby za nim pojechali. Pojechali.

Dotarli do Frösau chwilę przed północą, kiedy dom pogrążony był w ciemności. Pokonując trasę rodziców kilka lat później wiedziałam już, czego po pensjonacie i okolicy mogę się spodziewać (wszak widziałam nagrania ojca!), ale oni tamtego dnia nie wiedzieli. Dopiero rano zrozumieli, w jak pięknym miejscu mieli szczęście spędzić noc. Lubię wyobrażać sobie ich miny, kiedy zobaczyli Frösau o świcie. Piękne Alpy, zatopione we mgle odległe pola lawendy, winnice, kręte strumyki i nieprzeliczone jabłonie, z których gospodyni robi wódkę.

Miejsce upodobały sobie gwiazdy austriackiej sceny muzycznej. Na ścianach w jadalni wiszą liczne plakaty muzykantów w charakterystycznych pantalonach, z akordeonami, okraszone autografami i wyrazami sympatii. Gospodyni, która podając śniadania nuci pod nosem austriackie piosenki (obstawiam, że są to pieśni miłosne), jest z tych swoich znajomości bardzo dumna.

Wielką zaletą okolicy jest to, że mimo, że leży w pobliżu autostrady, jest niesamowicie cicha i spokojna. Wiele osób decyduje się na nocleg w tym miejscu podczas podróży po Europie. Znajdują się jednak tacy, co jak poznany tam Polak, wracają do Frösau każdego lata już od trzech dekad.

Nieopodal leży Graz, wspaniałe miasto. Musisz się tam wybrać!

Adres: Frösau 41, A-8261 Markt Sinabelkirchen, Austria
Kontakt: +43 (03118) 2363; [email protected]

frosau_w_austrii

frosau_w_austrii

frosau_w_austrii

frosau_w_austrii

frosau_w_austrii

Tłokowo, Polska

Na koniec zostawiłam największą rewelację. To Fajne Miejsce, w którym spędziłam ostatnie Święta Bożego Narodzenia, i które zainspirowało mnie do napisania tego tekstu.

Oto w Tłokowie, 15 minut piechotą od miasteczka Jeziorany, stoi niezwykłe gospodarstwo. Dom z dwuspadowym dachem zachwyca już z daleka, wzniesiony na wzgórzu u stóp którego leży jezioro Ring. Jest pięknie, spokojnie, zielono, jak to na Warmii. Historia tego miejsca też jest piękna (i inspirująca), bo rozpoczyna się w chwili, kiedy dwóch odnoszących sukcesy projektantów mody zdecydowało się zostawić za sobą wielkie miasta i otworzyć pracownię na polskiej wsi. A oprócz pracowni, również cztery studia dla gości. Tak powstało Fajne Miejsce.

Jest fajnie. Jest pięknie. Jest niepowtarzalnie. Na każdym kroku napotykamy ślady męskich rąk. Oto starannie wypielęgnowane trawniki, w sposób przemyślany poprowadzone ścieżki, doskonałe połączenie estetyki i funkcjonalności (np. podłogi z cegły – jesteśmy teraz z Programistą ich gorącymi zwolennikami, szafy ukryte w drzwiach, przydomowa sauna z konewką na zewnątrz i otwieraczem do piwa wewnątrz;). Do tego te śniadania! Podawane nam każdego ranka w koszykach piknikowych! Pieczywo własnej roboty, najlepszego sortu kiełbasy i sery, jaja od gospodarza, pierwsze w naszym życiu kluski z makiem i bardzo dobra kawa.

Nawet „poza sezonem” nie można w Fajnym Miejscu narzekać na brak atrakcji. Poza wspomnianą sauną, gospodarze oferują warsztaty z drukowania na tkaninie (ich specjalność, sam zobacz!) i lekcje gotowania z Ewą Pe. Okolica zachęca także do spacerów. I choć z kąpieli w jeziorze skorzystał tylko pies, czujemy się nasyceni tą pyszną, wyjątkową atmosferą Warmii.

Serdecznie polecam też galerię sztuki ludowej znajdującą się przy Rynku w Jezioranach, która została otwarta w ramach działalności fundacji Revita Warmia. Ceramiczne koniki na biegunach, koronkowe ozdoby choinkowe, gliniane dzbanki, piękne drewniane meble i wiele innych cudowności z regionu. Można się zakochać.

Strona internetowa Fajnego Miejsca

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce
Pies pocisk

tlokowo_fajne_miejsce

tlokowo_fajne_miejsce
Pies wyraża wzrokiem głęboką dezaprobatę względem ubłoconych butów Programisty.

tlokowo_fajne_miejsce

Tam, gdzie meszek brzoskwiń mówi tak

Planuję podróże do kolejnych wielkich miast, przyglądam się jednak ciągle maleńkim wioskom szukając tego wymarzonego miejsca dla siebie i mojej rodziny. W Polsce niezwykłą moc przyciągania ma dla mnie Warmia i magiczny Dolny Śląsk ze swoimi zdrojami, górami i zamkami. Tam jest jak w piosence Kate Bush (jednej z moich ulubionych): pieści się woda i ziemia, a meszek brzoskwiń mówi TAK.

    • Ja nie wracam prawie nigdy w te same miejsca dwa razy. Czasami, jak coś mnie zachwyci, robię wyjątek. Tak przez lata było z polską Jurą Krakowsko-Częstochowską, tak jest teraz z Czeską Szwajcarią. Piękna kraina i piękne miejsca do mieszkania. Ale chyba nigdy bym nie potrafił prowadzić żadnej agroturystyki czy innego pensjonatu.
      Twoje marzenia przypominają mi marzenia mojej koleżanki, która tęskniła do czasów, gdy po gości wysyłało się konie na stację kolejową :-)