mission_dolores_park
7 października 2015 Ameryka

Weekend w San Francisco

Cały czas pracuję nad autorskim przewodnikiem po San Francisco. Zupełnie innym niż wszystkie przewodniki dostępne na rynku, które uwzględniają głównie ulubione przez ludzi atrakcje turystyczne. Zależy mi na tym, by pokazać prawdziwą, codzienną twarz tego wspaniałego miasta. Pracę nad książką umila mi przygotowywanie tras na “indywidualne zamówienie” przyjaciół i moich czytelników. Tak, kiedy piszecie “Cześć Agata, będę w San Francisco w przyszłym tygodniu. Co warto zobaczyć?” jestem szczęśliwa i czuję się potrzebna.

Obecnie w San Francisco zatrzymała się moja koleżanka Kasia. Przygotowywanie trasy specjalnie dla niej było dużą przyjemnością. Kasia nie stroni od spacerów, jest pełna entuzjazmu i ciekawa świata. Wiedziałam, że mogę zaproponować jej podróż przez miasto z prawdziwego zdarzenia. Mimo, że na zwiedzanie San Francisco ma tylko dwa dni.

San Francisco jest mniejsze niż Kraków. Jeśli wiesz dokąd iść i lubisz spacerować – podczas jednego weekendu jesteś w stanie się z nim zapoznać (i się w nim zakochać). Jeśli podobnie, jak Kasia, będziesz w The City tylko dwa dni, ten tekst jest dla Ciebie.

Dzień 1

O świcie w Meksyku

san_francisco_mission

Wędrówkę proponuję zacząć w Mission, mojej ulubionej dzielnicy San Francisco. Pisałam już o niej tutaj. Stragany ze świeżymi owocami i warzywami, setki piniat wystawionych na ulice, muzyka na żywo i pełni werwy religijni aktywiści krzyczący przez megafony, że życie jest piękne. Trudno o lepszy początek dnia!

Trzy najważniejsze ulice to: Valencia, 24th i Mission. Zachęcam żeby spacerując nimi zatoczyć pełne koło. Mission to ruchliwa ulica, przy której mieszczą się sklepy ze wszystkim, czego dusza zapragnie (od koszulek I love SF po ładowarki do starych Nokii), knajpki i bary szybkiej obsługi oraz warsztaty samochodowe. 24th jest już przesycona meksykańskim duchem. Zadrzewiona i kolorowa ma niepowtarzalny klimat. Tu tutaj kupimy reprodukcje dzieł Fridy Kahlo (w domu z jej podobizną odmalowaną na ścianie), ręcznie wyszywane kolorowe chusty, maski do lucha libre oraz najlepsze w mieście donuty. Valencia uznana jest za najbardziej hipsterską ulicę w mieście. Mniej tu roześmianych meksykańskich dziewcząt, więcej przystojnych brodaczy. Restauracje serwujące kuchnię z różnych stron świata, autorskie butiki oferujące wszystko: od wykonanych ręcznie naturalnych kosmetyków, po wypchane zwierzęta, sukienki vintage i stare komiksy w nienagannym stanie.

Musisz zobaczyć:

Paxton Gate – raj dla wielbicieli robali, trujących roślin i trudnej sztuki taksidermii: 824 Valencia Street, strona internetowa

Revolution Cafe – wspaniała muzyka na żywo i dobre piwo: 3248 22nd Street, strona internetowa

Wytwórnia filmów Kink.com – relacja z wycieczki po studiu znajduje się tutaj, a z planu zdjęciowego Ultimate Surrender tutaj:1800 Mission Street, strona internetowa

Armory Club – przynależący do wytwórni bar po drugiej stronie ulicy. Uwielbiam za wspaniałą obsługę, pyszne drinki, elegancki wystrój i możliwość ucięcia pogawędki z legendami porno: 1799 Mission Street, strona internetowa

New York Pizza – bardzo dobra pizza na nowojorską modłę sprzedawana na kawałki. Prowadzona przez grupę wielbicieli ostrego brzmienia – jestem fanką chłopaków (i ich dżinsowych kamizelek noszonych na gołe ciało!): 509 Valencia Street

Zeitgeist – bardzo popularne miejsce z przeogromnym wyborem piwa i innego alkoholu, dobrą muzyką (bardzo ostro) i świetnym towarzystwem: na rogu Valencia i Duboce, strona internetowa

Odpoczynek w Mission Dolores Park i spacer przez Castro

san_francisco_mission_dolores_park

Mission Dolores to mój ulubiony park. Jest przystankiem obowiązkowym na trasie między Mission a Castro. Warto wdrapać się na jego najwyższy punkt. Stamtąd rozpościera się przepiękny widok na San Francisco. Nie zaszkodzi zaopatrzyć się w wypieki z pobliskiej Tartine Bakery i kawę z Philz Coffee.
Namawiam do przespacerowania się 18 St i Castro St aż do skrzyżowania z Market St. Niepowtarzalna, tęczowa atmosfera Castro na pewno podbije Wasze serca.

Musisz zobaczyć:

Tartine Bakery – po chleb z tej piekarni ustawiają się godzinne kolejki! Zna ją i kocha całe miasto: 600 Guerrero Street, strona internetowa

Philz Coffee – oferują tu kawę “czarną jak piekło” – już to jest wystarczającą rekomendacją: 549 Castro Street, strona internetowa sieci

Ike’s – najlepsze kanapki w mieście! Polecam zwłaszcza Menage a trois. Dobroci serwowane w Ike’s doceniono na Uniwersytecie Stanforda, również tam można je kupić: 3489 16th Street

Lato miłości przez cały rok na Hashbury

san_francisco_haight

Hashbury to słynne skrzyżowanie ulic Haight i Ashbury. To tutaj wybuchło z całą mocą lato miłości z Jimim Hendrixem i cudowną Janis Joplin na czele. Niesamowite, ale nawet po latach można odczuć obecność ducha dzielnicy, który nosi się cały w zamszowych frędzlach, gra na gitarze i pachnie marihuaną.

Zachęcam do spaceru wzdłuż ulicy Haight aż do samego końca (Golden Gate Park) i wstąpienia do tutejszych sklepów. Steampunkowe wdzianka, płyty winylowe, kapelusze z lat 20. i naszyjniki z króliczych uszu. Jednym słowem: wszystko!

Musisz zobaczyć:

Wszystko!

Wieczór we Włoszech

san_francisco_north_beach

Spod Golden Gate Park musimy dostać się do North Beach, dzielnicy włoskich imigrantów. Zachęcam do podróży autobusem (bilet kosztuje nie więcej niż $2) lub tramwajem. Niestety, słynny BART, który umożliwia przemieszczanie się po mieście w ekspresowym tempie, tędy nie kursuje.

North Beach to miejsce ukochane przez bitników. To tu mieści się muzeum beat generation prowadzone przez jej oddanego miłośnika, słynna kawiarnia Vesuvio i wydawnictwo/księgarnia City Lights. To dzielnica, która pięknieje wieczorem, kiedy zapalają się neony i lampiony w ogródkach tutejszych włoskich knajpek. Znajdują się tu również słynne na całym świecie kluby go go. O jednym z nich pisałam tutaj.

Musisz zobaczyć:

Muzeum Bitników – miejsce poświęcone przedstawicielom beat generation, w którym zobaczyć można na własne oczy maszynopis “Skowytu” Ginsberga i samochód, który pojawia się w filmie “W Drodze” Rileya i Sallesa. Oprócz tego, fantastyczny sklepik: 540 Broadway Street, strona internetowa

Księgarnia i wydawnictwo City Lights – 261 Columbus Avenue i Broadway, strona internetowa

Klub Condor – piękne, utalentowane tancerki, niezłe drinki i przyprawiająca o zawrót głowy historia tego miejsca – nie pozwalają o nim zapomnieć: 560 Groadway Street, strona internetowa

Piękny widok z Coit Tower

san_francisco_napier_lane

Z North Beach udaj się pod Coit Tower. To wieża widokowa wybudowana w 1933 w najwyższym punkcie malowniczej dzielnicy Telegraph Hill. Rozpościera się stąd zapierający dech w piersiach widok na całe San Francisco. Nocą wieża jest przepięknie oświetlona. Jest tu bardzo romantycznie, a na okolicznych ławeczkach non stop migdalą się zakochani.

Nieopodal znajduje się uliczka Napier Lane. Trudno właściwie nazwać ją ulicą. To schody prowadzące od wieży na sam dół, niemal do Embarcadero – tutejszego bulwaru. Nie znam nikogo, kto nie poddałby się urokowi Napier Lane. Rosną tu wspaniałe kwiaty, które znam z polskich, pałacowych ogrodów, czyli malwy, hortensje i piwonie. Zyją tu też dzikie papugi. Ludziom, którzy mieszkają w domkach wybudowanych wzdłuż schodów można tylko zazdrościć.

Dobranoc, Embarcadero

san_francisco_pier_embarcadero

To miejscowy bulwar ciągnący się wzdłuż wschodniej części San Francisco. To tutaj roi się od biegaczy i rowerzystów niezależnie od pory dnia (i nocy). To tu znajdują się charakterystyczne dla miasta mola. Za dnia musisz odwiedzić tutejsze centrum nauki Exploratorium i targowisko w budynku portu. Wieczorem – poddaj się urokowi oświetlonych drapaczy chmur z Financial District i mostu Bay Bridge – iluminacje są unikalne, zostały tak zaprojektowane, by nie powtórzyć się przez całe dwa lata!

Musisz zobaczyć:

Exploratorium – znajomi Polacy twierdzą, że ustępuje rodzimemu Centrum Nauki Kopernik, ale i tak warto się wybrać: Pier 15, strona internetowa

Pier 39 – to centrum rozrywki zatłoczone do bólu, ale późnym wieczorem staje się na swój sposób magiczne – bezludne i romantyczne. No i te foki…: strona internetowa

Delancey’s – restauracja prowadzona przy współpracy z Delancey Street Foundation. Zatrudnienie znaleźli tu głównie byli więźniowie, dla których praca w restauracji może być „nowym początkiem”: róg Embarcadero i Brannan, strona internetowa

Dzień 2

Śniadanie na plaży

plaza_san_francisco

Ci z Was, którzy San Francisco kojarzą ze słoneczną, kalifornijską pogodą, będą zaskoczeni, melancholicy zaś – wniebowzięci. Oceaniczna plaża w mieście mgły to jedno z najbardziej malowniczych i jednocześnie posępnych miejsc, jakie dotychczas widziałam (pisałam o tym przy okazji innego tekstu przewodnikowego). Śniadanie na plaży będzie doskonałym początkiem drugiego dnia zwiedzania. Możecie mi wierzyć, jadłam tu śniadania nie raz.

Z wizytą u Adolfa Sutro

lands_end

Prosto z plaży warto udać się na górę i odwiedzić ruiny posiadłości znanego filantropa i burmistrza SF, Adolfa Sutro, który oprócz tego, że posiadał piękny kiedyś Cliff House, wybudował w San Francisco między innymi słynne baseny, które spłonęły w pożarze na przełomie lat 60 i 70. Jeśli jeszcze nie czytaliście o basenach i domu na klifie, polecam ten wpis.

Ze wzniesienia rozpościera się piękny widok na plażę i ocean, ale warto zapuścić się w głąb posesji w poszukiwaniu białych, romantycznych altan i wypielęgnowanych rabatek.

Musisz zobaczyć:

Cliff House: restauracja przy 1090 Point Lobos Avenue, strona internetowa

Kawa na basenie

baths_sf

Jesteśmy przy Sutro Baths. Polecam wstąpić do sklepu z pamiątkami połączonego z kawiarnią. Kawę podają tu całkiem niezłą, ale prawdziwym hitem są nietuzinkowe przedmioty inspirowane miastem, które śmiało można nazwać dizajnerskimi suwenirami. Jednego razu wydałam tu sporo pieniędzy na książki i zdjęcia przedstawiające, jak wyglądała okolica sto lat temu. Kiedyś tętniła życiem, dziś sprawia wrażenie nawiedzonej.

Kiedy wypijecie już kawę w tym miejscu z cudownym widokiem na ruiny basenów, skały Seal Rocks i brzeg, o który rozbijają się wzburzone fale – zejdźcie na sam dół i dajcie się skusić na spacer wewnątrz tutejszych jaskiń. Jest pięknie! I bardzo romantycznie.

Musisz zobaczyć:

Sklep z pamiątkami – 600 Point Lobos Avenue, strona internetowa

Przez Lincoln Park do Baker Beach

baker_beach

Ten spacerek to nie będzie bułka z masłem, o nie. Po relaksującym, leniwym kursie wzdłuż plaży i wizycie w Sutro Baths czeka nas nie lada wyprawa w kierunku mostu Golden Gate. Pierwszym przystankiem na trasie wzdłuż brzegu (na początku przez Lincoln Park, potem przez Golden Gate National Recreation Area) będzie Baker Beach ze wszystkimi swoimi niespodziankami. To tutaj bowiem przychodzą okoliczni mieszkańcy ze swoimi czworonogami, tu hipsterskie rodzinki urządzają pikniki i również tu prezentują swoje wdzięki nadzy mieszkańcy Castro. Tak. Tutaj można plażować na golasa.

Most Golden Gate

golden_gate_bridge

W rzeczywistości jest równie piękny, jak na pocztówkach. Spełnia wygórowane oczekiwania chyba wszystkich turystów, w przeciwieństwie do np. osławionych Painted Ladies, czyli secesyjnych domków ustawionych w rządek, które pojawiają się między innymi w czołówce „Pełnej Chaty”. Oszałamiający, z pietyzmem konserwowany, utrzymywany w czystości, wspaniale oświetlony, niekiedy tonący we mgle, nie do zapomnienia. Warto podziwiać go nie tylko z oddalenia, ale również z bliska. San Francisco widziane z mostu Golden Gate prezentuje się wspaniale, podobnie jak Alcatraz, które wydaje się niemal na wyciągnięcie ręki. Warto zejść do Fort Point.

Pastelowa Marina

marina

Podobno Marina jest namiastką Los Angeles w San Francisco. Najpiękniejsze kobiety, małe pieski, luksusowe samochody, czyste chodniki, wypielęgnowane klomby i imprezy do rana. W tym pastelowym luksusie kryją się jednak prawdziwe skarby. To tu znajduje się Palace of Fine Arts i Wave Organ. Ten pierwszy został wzniesiony w 1915 roku, co może być zaskakujące dla takiego laika jak ja, który dałby sobie rękę uciąć, że to rzymskie ruiny jak żywe. Zdaniem wielu to jedno z najpiękniejszych miejsc w tym mieście. Zgadzam się, że jedno z najbardziej romantycznych. Piękno budowli docenił też Tim Burton, który właśnie tutaj nakręcił kilka scen do niezłego „Big Eyes”. Organy to z kolei jeden z zaledwie dwóch tego typu instrumentów muzycznych na świecie (drugi, zdaje się, znajduje się w Chorwacji) – w określonych porach wydobywają się z niego oceaniczne „melodie”. Piękne.

Musisz zobaczyć:

Palace of Fine Arts – Ciekawostką jest, że jego projektant, Bernard R. Maybeck, zainspirował się między innymi obrazem Istvána Csóka, który przedstawia Elżbietę Batory obserwującą swoich konających z zimna służących: 3301 Lyon Street

Wave Organ – jest to eksponat należący do Exploratorium: 83 Marina Green Drive, strona internetowa

Odpoczynek w Forcie Mason

fort_mason_san_francisco

Pięknie tu i zielono. Stąd jest już całkiem blisko do celu naszej podróży – Fishermans Wharf. Namawiam Was, abyście wychodząc z fortu, wybrali się na koniec cypla przy Aquatic Park. Pobliskie Alcatraz widać jak na dłoni. Wygląda pięknie, zwłaszcza oświetlone popołudniowym słońcem, malarsko podmyte mgłą.

Dobranoc, Fishermans Wharf

cable_car_san_francisco
źródło zdjęcia

Miejsce ulubione przez turystów, którym wydaje się, że jeśli zobaczyli most Golden Gate, wykupili wycieczkę na Alcatraz i kupili fokę maskotkę na Fishermans Wharf, poznali San Francisco i mogą wracać do domu. To jednak mimo wszystko doskonałe zakończenie naszej weekendowej wędrówki. Z dwóch powodów. Po pierwsze, serwują tu najlepsze irish coffee na świecie. Po drugie, znajduje się tu początek trasy kultowych tramwajów. Za $6 kupicie sobie najprzyjemniejsze THE END podróży przez San Francisco. Cable car zawiezie Was do samego centrum, na Powell Street.

Ah! I jeszcze jedno! Te wielkie koty grasujące w okolicy po zmroku, to nie koty. To szczury.

Musisz zobaczyć:

Kawiarnia Buena Vista – Pierwsze irish coffee w całych Stanach Zjednoczonych podano w 1952 roku dokładnie w tym miejscu. Dzięki oryginalnej formule, zgodnie z którą kawa jest przygotowywana, kawiarnia cieszy się niesłabnącą popularnością. Wcale się nie dziwię. Pycha!: 2765 Hyde Street, strona internetowa

Museum Mechanique – przystanek obowiązkowy! Jedno z najbardziej niesamowitych miejsc w San Francisco, o którym pisałam tutaj. Dziesiątki automatów do gier, dioram i budek z wróżkami. Absolutnie uwielbiam!: Pier 45, strona internetowa

The San Francisco Dungeon – zaprojektowana pod turystów i nieco kiczowata atrakcja, która w rzeczywistości wypada lepiej, niż można się spodziewać. Po podziemnych labiryntach oprowadzi cię ekipa aktorów amatorów. Opowiedzą przy tym o mrożących krew w żyłach wydarzeniach, które miały miejsce w San Francisco na przestrzeni wieków. Zmyślnie zaaranżowane, starannie przemyślane i niespodziewanie dobrze odegrane: 145 Jefferson Street, strona internetowa

    • Katie

      jejku wszystko co piszesz brzmi tak ciekawie, do tego te zdjęcia <3 czuję się jakbym była razem z tobą <3

      http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    • Anna Adamiuk

      Ach ach, czemuż nie trafiłam na ten tekst miesiąc temu, kiedy los mnie przypadkowo rzucił do San Francisco na weekend?? Teraz widzę, ile jeszcze mam do nadrobienia!

      • Aniu, mieszkałam tam ponad rok i ciągle mam dużo do nadrobienia ;-) To miasto stworzone do powrotów, damy radę.